Weselmy sie na Flores!

– Jezus Maria, rekin!!!
– Teraz! Skaczcie do wody!
Spojrzalysmy na kapitana jak na oblakanego, katem oka obserwujac, zblizajaca sie w kierunku lodzi, charakterystyczna pletwe.
– Ale rekin!…
Kapitan niemal zabil nas smiechem:
– Spokojnie, to tylko manta…
No to skoczylysmy, a gdy zmacona woda lekko sie uspokoila…pod nami plywaly bialo czarne, obdarzone poteznymi czulkami, wielkie manty, a ich skrzydla falowaly zupelnie jak u ptakow. Jedna, druga, dziesiata…Tuz przy dnie i zaraz pod lustrem wody, wywijaly fikolki i akrobacje, wywolujac w nas uczucie radosci, podobne do tego po spozyciu napojow wysokoprocentowych. I choc silny prad zniosl nas na odleglosc 30 metrow od lodzi, nikt sie tym jakos specjalnie nie przejal.
– A Ty ile masz dzieci?
– Czworo. Z druga zona, bo tamtej juz nie kochalem. Moja zona jest corka brata mojego ojca. To jest wielka milosc.
– Ale to bardzo bliskie pokrewienstwo. Mozna tak w islamie?
– Nie mozna. W islamie nie.
– No ale Ty tez jestes muzulmaninem.
– Ale jest wielka milosc. To mozna:)
Tahir – nasz kapitan – z rozbrajajaca szczeroscia i wielkim rozrzewnieniem opowiadal o swojej rodzinie. Tymczasem zona Ibrahima, nadzwyczaj milego czlonka zalogi, zmarla zaledwie 3 miesiace temu, w wieku 32 lat, z powodu zapalenia wyrostka, gdyz najblizszy szpital byl 10 godzin drogi lodzia i autem…
Dwudniowy rejs na snorkeling i trekking na wyspy Komodo i Rinca, z noclegiem na lodzi w wiosce Komodo, byl czasem na wskros wyjatkowym.

P1150271

Rafa koralowa na Pink Beach jak wyjeta prosto z bajki o Nemo, najwieksze na swiecie warany, tzw. smoki Komodo,

P1150568

cudowna, rajska wysepka Kanawa,

P1150081

plywanie z mantami, gigantyczne nietoperze (flying foxes), rozmiarem bardziej przypominajace nasze czworonogi i wreszcie wioska Komodo, miejsce, ktorego klimat i niezwyklosc trudno ubrac w slowa.

P1150446

Do najblizszej wiekszej miejscowosci, tj. Labuan Bajo na Flores (mekka dla nurkow) sa stad jedyne 3 godziny rejsu; w wiosce sa 3 meczety, szkola, a za ostatnimi zabudowaniami suche, trawiaste wzgorza, na ktorych trudno byloby cokolwiek uprawiac. A jednak mimo trudnych warunkow zycia, usmiech nie schodzi mieszkancom z ust. Zadnego natrectwa, nagabywania, ot zwykle, codzienne sprawy: zamiatanie obejscia, drobna sprzedaz, sasiedzkie, wielogodzinne dyskusje, dzieciece zabawy z opona, gotowanie itp. A sam nocleg…
– Na lodzi sa materace, bedzie wygodnie – zapewnial szef biura, Mr. Ficko, sprzedajac wycieczke w Labuan Bajo. A kilka godzin pozniej kapitan:
– Materacy nie mam, ale mam dywan:) It’s ok?
– No problem Tahir, no problem!…- wielomiesieczna podroz hartuje czlowieka i niweluje jego oczekiwania do miniumum:)
Przybylysmy na Flores, zainspirowane pochodzeniem pana ogrodnika, ktorego mialysmy okazje poznac, pracujac na farmie ananasow na Borneo. Dotrzec tu to bulka z maslem. Nalezy jedynie wziac prom z Bali na Lombok; przejechac z jednego konca Lombok na drugi, wziac kolejny prom na Sumbawe, przejechac z jednego konca Sumbawy na drugi (zajmuje to mniej wiecej caly dzien), a nastepnie wziac prom do Labuan Bajo. Ta opcja z wykorzystaniem publicznego transportu, przy dobrych wiatrach zajmuje ok. 2 dni, przy niesprzyjajacych ok.3. Przy odrobinie szczescia podczas przeprawy promem spotkac mozna skaczace delfiny (nam udalo sie kilka razy:). Czas umila wam wystepy miejscowych spiewakow, ktore niekiedy wypadaloby zakwalifikowac raczej jako kabaret, gdyz jak sie okazuje (z calym szacunkiem dla pana Stuhra) spiewac jednak nie kazdy moze, a przynajmniej nie powinien, nawet jesli udaje, ze w dloni trzyma mikrofon a gestami nasladuje Georga Michaela;)
Jesli cierpicie na chorobe lokomocyjna, na Flores nie pomoze wam nawet konska dawka awiomarinu.
Wezcie serpentyny marokanskie czy alpejskie i przemnozcie przez 400 km, czyli w tym wypadku 16 godzin jazdy…Na calej dlugosci trasy odnotowalysmy gora 3 kilkumetrowe, proste odcinki. Jesli dodac do tego niedzialajaca klime, kierowce, ktoremu wydaje sie, ze jest Kubica i przedstawicieli plci brzydkiej palacych papieros za papierosem w srodku busa, nikogo nie beda dziwic notoryczne, charakterystyczne odglosy wydalanego obiadu, a w skrajnych przypadkach rowniez calego jadlospisu dnia poprzedniego. I w tak sympatycznych okolicznosciach przyrody mijala nam podroz:) Na Flores, jak i zreszta, w calej Indonezji, pala wszyscy, poczawszy od 9-10 latkow. Widac, jest na to spoleczne przyzwolenie. Z wielkoformatowych reklam rozsianych w calym kraju, usmiechniete grupki nastolatkow-hipsterow demonstruja swoja radosc zycia, uzyskana dzieki ‚puszczaniu dymka’.
Gdy misje na Flores rozpoczynal ojciec Stanislaw Wyparlo, ktorego na wyspie znali niemal wszyscy, swoja podroz do Ruteng (dzis zajmujaca 5-6 godzin), odbywal konno, co trwalo, bagatela, 4 dni. Dzis Flores jest enklawa chrzescijanska w muzulmanskiej Indonezji. Koscioly sa szczelnie wypelnione, nie tylko podczas mszy niedzielnych. Mialysmy okazje posluchac spiewu wspanialego choru, przyprawiajacego o ciarki i odrobine nostalgii. Jest to o tyle niesamowite, ze na Flores ciagle praktykuje sie kulty animistyczne, w duzej mierze zmieszane z katolicyzmem. Bardzo powszechny jest zwyczaj grzebania zmarlych w ‚zaciszu’ przydomowego ogrodka, groby staja sie potem rodzajem mini swietlicy – bywaja stolem biesiadnym, laweczka, lozkiem na popoludniowa drzemke czy miejscem spotkan dzieci i doroslych;).

P1160642

Mieszkancy Flores maja rowniez, jak sie wydaje, zaciecie filozoficzne – wszystkie busy opatrzone sa specjalnymi, zyciowymi napisami, jedne pytaja ‚Quo vadis’, inne wzywaja ‚Express yourself” lub „One by one’ a jeszcze inne wyrazaja swiatopoglad kierowcy, np. ‚Green man’. Sa tez i takie, ktore odnosza sie do prostej codziennosci, jak chocby ‚Girlfriend’, ‚Hello Katte’ czy tez ‚Pressure’.
Flores rozni sie bardzo od Bali czy Jawy, masowo obleganych przez turystow. Nie ma tu lodow z Mcdonalda ani kawy z Indomartu, nie ma supermarketow, sieciowek, wiekszych centrow handlowych. Miasta to raczej male miasteczka, a ogromna wiekszosc zabudowy to proste, drewniane lub bambusowe chaty rozsiane przy drogach. Mieszkancy Flores sa jednymi z najmilszych ludzi, z jakimi przyszlo nam obcowac.

P1150727

P1150902

Kierowca dalekobieznego busa bedzie wozil was po miescie jak taksowka tak dlugo, dopoki nie znajdziecie hostelu z wolnym pokojem, co nierzadko okazywalo sie nie lada wyzwaniem, jak chocby w Maumere, gdzie trafilysmy na turniej pilkarski z udzialem wszystkich miejscowych druzyn. Oczywiscie, z miejsca stalysmy sie fanatyczkami Persami Maumere i, jak na szanujace sie hooligans przystalo, poszlysmy na mecz;)

P1160131
Naszym celem tutaj byla wizyta w wioskach tkackich, a przy okazji zostalysmy zaproszone na wesele – Ania zainteresowala sie dobywajaca sie z jednego z domostw muzyka gongow, a intuicja slusznie jej podpowiadala – ‚jest impreza!” Byly tradycyjne tance starszyzny,

P1150827

uczta (rodzina Pana Mlodego raczyla sie wieprzowina a Panny Mlodej kurczakiem, ale nam skapnely sluszne porcje obu rodzajow miesiwa), byl arak, byly i wielogodzinne (sprawiajace wrazenie niemych) negocjacje dotyczace liczby przekazywanych rodzinie zony koni, krow i swin,

P1150974

a kazda z zaproszonych kobiet, po stronie rodziny meza, przybyla na uroczystosc dzierzac pod pacha odpowiednio utuczona, zywa kure.

P1150940

Tutaj tez, ku uciesze gosci, mialysmy okazje sprobowac oslawionego betelu, zutego namietnie przez wszystkich w tej szerokosci geograficznej, winowajce charakterystycznych czerwonych zebow i usmiechu wampira. Niestety nie jestesmy w stanie podzielic entuzjazmu co do popularnosci tej uzywki, gdyz smak plynu do plukania ust pomieszanego z kwaskiem cytrynowym i przyprawami korzennymi delikatesa zdecydowanie nie czyni.

P1160744

To wlasnie takie momenty, kiedy  niespodziewanie uczestniczymy w waznym dla danej spolecznosci wydarzeniu, weselu czy swiecie religijnym lub trafiamy do cudownej wioski, sa dla nas kwintesencja tej podrozy, nadaja jej dodatkowego sensu i stanowia inspiracje do kolejnych wojazy, a jak wiadomo nie od dzis, apetyt rosnie w miare jedzenia..
Kolejnym magicznym miejscem na naszej mapie Flores byla wioska Moni, skad wyrusza sie rano na Kelimutu – wygasly wulkan, w kraterze ktorego powstaly piekne roznokolorowe jeziorka, zmieniajace co jakis czas barwe, choc, co do przyczyny tego zjawiska, naukowcy wciaz nie sa zgodni.

P1160365

P1160390

P1160442

Przy schodzeniu z Kelimutu polecamy trek przez wioski, gdzie kobiety recznie wyrabiaja przepiekne sarongi.

P1160512

Rowniez i Moni ma cos do powiedzenia w tej sprawie. W poniedzialki odbywa sie tu duzy targ, gdzie mozna zakupic tradycyjne wyroby floretanskiego rzemiosla. A poza tym wystarczy zejsc z glownej drogi wglab wioski zeby znalezc takie oto cuda

P1160586

i wypic w nich herbate lub chocby porozmawiac z mieszkancami. Natomiast sam dojazd z Maumere do Moni to juz osobna historia…z uwagi na brak autobusu publicznego dalysmy sie namowic na taxi w stylu: ‚auto mojego kolegi, odjezdza zaraz, jest klimatyzacja, komfort, szybko i tanio’. Kolega byl, auto tez i na tym sie skonczylo. Z samochodu 7 osobowego zrobil sie bus, bo ostatecznie jechalo nim sztuk dwanascie, przy czym wspolpasazerka Ani, siedziaca wraz z nia z na jednoosobowym przednim siedzeniu, jedna swa polowe dzielila ze skrzynia biegow… Klimatyzacja w postaci otwartych okien na niewiele sie zdala, bo przy tej liczbie podroznych zbyt duzo powietrza na tyly, gdzie siedziala sardynka Lu, nie docieralo. Dwie godziny rozrosly sie do pieciu, a koszt tej rozrywki, oczywiscie, nie byl, bynajmniej, ‚czip czip’. A na deser, przy wysiadaniu, plecak Lu wyladowal w strumieniu. Nie to, zebysmy nie byly przyzwyczajone do scisku, duchoty, przeladowanych, zdezelowanych autobusow wypelnionych calym dobytkiem podroznych, ale ta podroz jakos szczegolnie nas ‚krecila’;) (ach, te serpentyny…)

Bardzo przyjemnie przebywalo sie nam rowniez w okolicach Bajawy, ktora wg Lu przypominala klimatem nieco Swieradow Zdroj (choc to dalekie i bardzo luzne skojarzenie, a klimatycznego  raczej tu nie pobieraja;), tutaj, wraz z fantastyczna para Szwajcarow (w wieku naszych rodzicow), eksplorowalysmy wioski ludnosci Ngada – Lube, Bene i Gurusine.

P1160764

P1160894

P1160810
Wiekszosc turystow odwiedzajacych Flores przyjezdza tu glownie z powodu swiatowej klasy warunkow do nurkowania, a pobyt zaczyna i konczy w Labuan Bajo, miasteczku zdominowanym przez centra nurkowe i knajpy pod zachodni portfel, a poza tym zupelnie nijakim. Dla nas Flores to jedna z ciekawszych czesci Indonezji i szczerze polecamy zapuscic sie nieco dalej, chocby do Rutengu. Najwieksza wartoscia tej krainy sa, z pewnoscia, jej mieszkancy i warto sie z nimi zaprzyjaznic…

P1150775

P1160678

Tymczasem pozdrawiamy Was z Birmy, gdzie przebywamy od 2 tygodni:)

Raczej przed Wigilia sie nie uslyszymy, zatem zyczymy Wam Wesolych Swiat!:)

Reklamy

One thought on “Weselmy sie na Flores!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s