Singapur czyli krotki odpoczynek;)

No i stalo sie! Zmeczenie nadeszlo. W nasza podroz, szlakiem krajow osciennych, wdarla sie lekka tendencja i potrzebowalysmy odrobine odmiany. Otoz jest takie miejsce na terenie Azji poludniowo-wschodniej gdzie nie sprawdza sie juz popularne azjatyckie powiedzenie „same, same but different” poniewaz Singapur bynajmniej nie jest „same, same” a tylko „different, different”. I wlasnie pobyc w takim miejscu przez chwile potrzebowalysmy!

P1040659

Wybralysmy singapurska tania linie Scoot, oferujaca bilety w racjonalnej cenie. Samolot mistrz! Ogromny, przestronny, po prostu komfortowy, nie to co w Ryanair;), ale niestety system kupna biletu tak samo zawily jak u europejskiego potentata: pol godziny zajmuje odhaczenie wszystkich cudownych bonusow, ktore podwajaja lub nawet potrajaja poczatkowa sume. No, ale dotarlysmy…

W Singapurze najbardziej podobal nam sie dom Asi i Kuby oraz dzieciakow: Lenki i Huberta, ktorzy przyjeli nas w mysl polskiej goscinnosci: czym chata bogata. Byly wiec cudowne kanapki, ktorych nie jadlysmy od ponad 3 miesiecy, pierogi ruskie, ktore nam sie nawet nie snily, truskawki, ktorych dotad jeszcze nie spotkalysmy i jablka, ktore w Tajlandii sa ponad trzy razy drozsze niz mango, liczi czy ananas. Poza tym bylo naprawde bardzo milo, wiec nie wykluczone, ze jeszcze wpadniemy;) Zatem bojcie sie!

Nasz pomysl na Singapur: polazic, poogladac i odwiedzic slynne Oceanarium, do niedawna najwieksze na swiecie.

No coz, nasz budzet nie przewidywal drinka za 65 pln w barze slynnego Marina Bay Sands, ale przeciez „Polak potrafi” i dlatego udalo nam sie wjechac na 70 pietro innej restauracji, gdzie bez problemu pozwolono nam popodziwiac panorame miasta w naszej ulubionej wersji czyli „by night”. Wystarczylo tylko spytac.

P1040638

Niestety, nie majac portfela wypchanego dolarami (singapurskimi), nie moglysmy wpasc rowniez w szal zakupow na Orchard Street, ale spaceru, po tej eksluzywnej ulicy, sobie nie odmowilysmy. Podobnie jak probek najnowszych perfum Coco Chanel – w mysl zasady „jak za darmo to biore” nabralysmy, choc ostatnio czesciej bywamy w tropikalnej dzungli niz na jakimkolwiek lansie. Nie szkodzi;)

P1040784

Chodzenie z mapa to najlepsza metoda aby poznac klimat miasta, w ktorego pejzaz wkomponowane sa wielkie drapacze chmur, intrygujace ciekawym designem oraz zadbane kolonialne budynki, stanowiace serce takich dzielnic jak China Town czy Little India.

P1040540

P1040933

P1040614

P1040637

P1040646

P1040731

P1040759

P1040574

Pomijajac fakt, ze aby stworzyc to miasto wykarczowano prawie w calosci las tropikalny, to prace architekta krajoobrazu widac tutaj na kazdym kroku. W kazda szczeline miedzy budynkami wcisniete sa finezyjne i bujnie rosnace rosliny. A darmowy, ogolnodostepny ogrod botaniczny robi takie wrazenie, ze jest to tzw. „must see”. Wrazenie wywoluja rowniez rzezby i instalacje gesto rozsiane po centrum. Mamy taka refleksje, ze Singapur uwielbia futuryzm i „modern art” i im cos bardziej pojechane tym lepiej.

P1040620

P1040776

P1040796

P1040935

P1040631

Przykladem sa chciazby ekscentryczne, metalowe kwiaty, ktore w rzeczywistosci pelnia role kwietnikow dla prawdziwych roslin.

P1040681

Podobno singapurskie Zoo jest jednym z ciekawszych na swiecie, no ale jak wiadomo zycie to sztuka wyborow, wiec my postawilysmy na Oceanarium znajdujace sie na wyspie Sentosa, stanowiacej popularny park rozrywki.

P1040930

Sama wyspa jest taka jak caly Singapur: perfekcyjna i zagospodarowana po brzegi i nas jakos nie ujela, ale za to swiat oceanu pozostawil w nas niezapomniane wrazenia.

P1040902

P1040867

P1040882

P1040831

P1040910

Nie ma co sie oszukiwac – Singapur do najtanszych nie nalezy. Oczywiscie im grubszy portfel, tym wiecej mozliwosci. Singapur jest luksusowy a luksus jak wiadomo kosztuje, ale mozna tez poznac to miejsce w backpakerskim stylu. Duzo miejsc mozna zobaczyc za „free” a przepyszny street food dostepny jest juz za 5/6 polskich zlotowek.

P1040985

Oplata za metro waha sie w zaleznosci od dlugosci trasy, ale przewaznie jest to 1.30$ (dolar singapurski). No ale przeciez kazdy podroznik, jak mniemamy, nie stroni od pieszych wycieczek, wiec mozna przeciez przez te kilka dni postawic glownie na spacer;). Problemem pewnie bedzie nocleg, bo jak sie nie ma znajomych lub profilu na couchsurfingu, to trzeba bedzie niestety troche zaplacic ( podobno ok. 70$ singapurskich). Przestroga! Same z autopsji dobrze wiemy, ze My – Polacy bywamy bardzo pomyslowi, dlatego jakby komus do glowy przyszlo nocowanie w namiocie, to stanowczo odradzamy.

P1040600

Singapur jest dosc rygorystyczny: nie mozna jesc i pic w metrze; durian, popularny azjatycki owoc o charakterysycznym zapachu, mimo ze jest powszechnie znany i lubiany, to jednak jego komsumpcja w miejscach publicznych jest zakazna. Podobnie jak zucie gumy i dlatego zwyczajnie nie jest importowana do kraju. Nie wspomnimy juz nawet o narkotykach, za ktore grozi smierc. Dodamy tylko, ze prawo jest tutaj naprawde egzekwowane i jak sie zlamie jakis zakaz, to kara gwarantowana – przykladem sa chociazby dwaj mlodzi Niemcy, ktorzy za graffiti na metrze zostali skazani na wysoka grzywne i kare chlosty. Nie ma, ze boli. Jednak to wlasnie dlatego, Singapur jest taki bezpieczny, sterylny, perfekcyjny. Polecamy!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s