Jedziemy autostopem!…Bolaven i ThaKheak

Z uwagi na, lagodnie mowiac, niewysoki, nawet jak na tutejsze warunki, budzet dzienny, zmuszone jestesmy ciagle szukac sposobow na oszczednosci, dlatego kombinujemy jak ten przyslowiowy kon pod gore. Przed wjazdem do Laosu postanowilysmy, zainspirowane blogiem nanowejdrodzezycia.pl (dziekujemy!), sprobowac swoich sil w autostopie. Mamy ma koncie sporo kilometrow przejechanych w ten sposob, ale w Azji do tej pory nie probowalysmy. Jako, ze warto zawsze zakosztowac uroku nowosci, decyzja nie byla trudna. Okazuje sie, ze Laos, a zwlaszcza poludnie, to wymarzona kraina dla autostopowiczow.

P1030132

Z DonDet dojechalysmy do Pakse, po drodze obdarowane kurczakiem z grilla, ryzem ‚sticky rice’ i redbullem. W podroz zabrala nas pomoc drogowa, przy czym pasazer, ktory wczesniej jechal w kabinie, wspanialomyslnie przesiadl sie do uszkodzonego auta.

W Pakse, urokliwym miescie z kolonialna spuzcizna, zamierzalysmy pozyczyc rowery, zeby udac sie na okolo 150 km wycieczke wokol plaskowyzu Bolaven, pelnego wodospadow, dzungli i plantacji kawy.

P1030050

Mialo byc pieknie, a wyszlo jak zawsze. W Laosie, jak i w calej Azji Poludniowo-Wschodniej zapanowala moda na opracowywanie specjalnych petli czyli tras dla skuterow, ma sie rozumiec, wypozyczanych przez turystow. To naprawde niezly biznes. W wypozyczalni u Miss Noy, gdzie codziennie o 18.00 pewien Francuz (prywatnie maz, teraz juz Mrs Noy, choc o zmianie nazwy wypozyczalni nie ma mowy) organizuje spotkanie informacyjne, instruujac adeptow jazdy na skuterze, mozna zasiegnac jezyka co do atrakcji trasy. Jako, ze zadna z nas na skuterze w zyciu nie jezdzila, wybieramy pojazdy bardziej tradycyjne. W miescie dziala jedna wypozyczalnia rowerow, ktore przypominaja gorskie, jednak zostalysmy tak sterroryzowane widmem absurdalnych kosztow ewentualnej naprawy, ze wolalysmy zwiedzic okolice chocby pieszo. Ostatecznie udalo sie znowu na stopa, a czesciowo na nogach. Wodospady faktycznie bardzo malownicze, najpiekniejszy to Tad Yuang, a jeszcze ciekawsza okazala sie postac pewnego Hiszpana, ktory w szalasie, ubrany w biale rekawiczki, cwiczyl tu gre na trabce, ku uciesze okolicznych dzieci.

P1030069

P1030119

Przed wejsciem mozna napic sie bardzo smacznej, lokalnie uprawianej kawy, w przyjemnej kafejce przy drodze, a odwiedzajac plantacje poznac roznice miedzy arabica i robusta. Najwiekszym rozczarowaniem zas byl Tad Lao, kiepsko oznakowany, niezbyt okazaly, a do tego droga do niego wiodla obok pola smieci.

P1030210

Mala petla wokol Bolaven zajela nam 2 dni, a nocleg mialysmy w hoteliku w Thateng, wedlug Ani, klimatem bardzo przypominajacym amerykanskie motele. Jedno z zatrzymanych na stopa aut szczegolnie pozostanie nam w pamieci – byla to paka auta dostawczego, wypelniona przez warzywa, zwierzeta, dwoje doroslych i kilkoro dzieci, z ktorych jedno z wielka czuloscia i oddaniem tulilo zupelnie spokojna kure, tak jak u nas tuli sie psa lub kota.

P1030135

Jak sie pozniej okazalo, paki byly naszym glownym miejscem rezydencji w trakcie kilkugodzinnych podrozy, zdecydowanie, zreszta, najprzyjemniejszym, choc jak kierowca przygazowal, kazda dziure w drodze odczuwaly najbardziej nasze kosci ogonowe. Sredni czas oczekiwania na stopa wynosil od 1 do 10 minut. Najczesciej bylysmy zabierane przez Laotanczykow, mieszkajacych obecnie w innych krajach, w Stanach lub Japonii. Nie zdarzylo nam sie, zeby nie obdarowali nas jakims przysmakiem.

Bylo nam rowniez bardzo milo odwiedzic szkole, gdzie dzieci choralnie wyrecytowaly dla nas angielski alfabet, i poznac nauczyciela tego jezyka, bardzo sympatycznego, acz nieszczegolnie potrafiacego sie po angielsku porozumiec…

P1030164

P1030160

P1030196

Krajobrazowo Laos zachwyca, powala i oczarowuje a Laotanczycy sa zazwyczaj bardzo mili, usmiechnieci i pomocni. Jednoczesnie wydaja sie byc skrajnie zrelaksowani, na wszystko przyjdzie pora, nigdzie im sie nie spieszy, czas to tu zdecydowanie nie pieniadz. Kraj zadziwia szeregiem kontrastow, zastanawialysmy sie jak wlascicieli drewnianych domow stac na wszechobecne na drogach Lexusy, BMWice czy Toyoty…

P1030277

Druga petla, tym razem wokol kolejnej, postkolonialnej miejscowosci ThaKeak, do ktorej rowniez dotarlysmy stopem, obejmuje szereg jaskin, miejsc wspinaczkowych, plantacji i oszalamiajacych gorskich widokow. Wystarczy wyjechac za ThaKheak ok. 10 km, zeby napawac oczy urokiem kolejnych, poszarpanych wzgorz, wygladajacych niekiedy jak ogromne kolce.

P1030268

Za miasto wyjechalysmy typowym dla Laosu songthaewem, a powrocilysmy z 4 rozbawionymi, lokalnymi kobietami, dla ktorych bylysmy niezwykla atrakcja; na pace, ma sie rozumiec. 

P1030230

P1030223

P1030215

Od dawna zachodzilysmy w glowe, co jest przyczyna hodowania przez tutejszych mezczyzn ‚pazura’ lub, jak kto woli, ‚szpona’, w malych palcach u rak. Na podstawie naszej obserwacji uczestniczacej, wydedukowalysmy, ze zabieg ten moze m.in. sluzyc np. korupcji. Bylysmy swiadkami przyjmowania przez policjanta lapowki, kiedy to gotowka zostala szybko zakamuflowana przez owy wlasnie czujny pazur i wciagnieta pod zeszyt, na biurku szanownego Pana Wladzy. Nie wiemy z jakiego powodu kierowca, nasz dobrodziej, musial sie zatrzymac i sila pieniadza zapewnic sobie mozliwosc dalszej jazdy. Pan policjant nie omieszkal jednak, chowajac kase za pazuche, jednoczesnie sie do nas usmiechac. ‚Szpon’ jest modnym trendem w kazdym z odwiedzonych do tej pory krajow, jego funkcja moze byc pomoc w drapaniu sie po uchu; ma jeszcze szereg innych zastosowan, jak chocby otwieranie muszli z malzami. 

Po Pakse, ThaKheak i okolicach przyszla pora na polnoc Laosu…

Reklamy

One thought on “Jedziemy autostopem!…Bolaven i ThaKheak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s